| Miłość na wystawie |
|
Języka obcego zaczęłam uczyć się w piątej klasie szkoły podstawowej, jednak można powiedzieć że już od wczesnego dzieciństwa obcowałam z tym językiem bo moja mama pochodziła z Kanady i ten język był językiem używanym w naszym domu na równi z językiem polskim. Jak umiałam już czytać to przeczytałam słownik do angielskiego, mama była ze mnie bardzo dumna że chce uczyć się tego języka. Jak zawsze mi powtarzała języki obce to moja przyszłość, śmiałam się wtedy że może i faktycznie mam rację bo jak kiedyś spotkam chłopaka swojego życia który nie zna polskiego to jak się z nim dogadam. Oczywiście to były tylko żarty i nie spodziewała bym się że tak naprawdę się stanie. Było to w drugim miesiącu wakacji, pojechałam z rodzicami na jakaś wystawę prac nowej gwiazdy francuskiej fotografii, miałam wtedy 25 lat. Nie wiem czy to ja pierwsza spojrzałam na niego czy też może nasze oczy spotkały się jednocześnie, może to nawet sprawa samego kupidyna, jednak coś między nami zaiskrzyło i do dziś jesteśmy małżeństwem. I to właśnie nauka angielskiego sprawiła że mogliśmy się swobodnie dogadać, a więc można powiedzieć że w dzieciństwie wyśniłam sobie przyszłość. Bo on nie znał polskiego a ja nie znałam francuskiego, teraz nasze dziecko będzie sprawnie posługiwało się trzema językami i wyrośnie na prawdziwego poliglotę. |